niedziela, 16 marca 2014
Rozdział V
Po poznaniu całej tej gromady dziwaków ten mały karzeł zaprowadził mnie do mojego pokoju. W sumie to można powiedzieć że zapamiętałam te trasę.
- Zdejmuj spodnie - Spojrzałam na mężczyznę po czym prychnęłam lekceważąco. On serio myśli że się przy nim rozbiore?
- Nie mam czasu, zdejmuj te spodnie i siadaj. Zmienie Ci opatrunek.. - Dodał nieco poirytowany widząc mój wzrok. Westchnęłam ciężko, ale zdjęłam spodnie do kolan. Zerknełam w stronę chłopaka, ale zobaczyłam jedynie pustą skorupę, rozejrzałam się po pokoju i dopiero dostrzegłam mężczyznę o kamiennej twarzy, czerwonych włosach i cudownie orzechowych oczach. Wyglądał na mlodego.
Sasori zajął mi opatrunek, podleczył noge chakrą, a pozniej znów związał w bandaże. Musiałam przyznać że był przy tym niezwykle delikatny.
- Dziękuję - Szepnęłam gdy już miałam na sobie spodniem, ale on nic nie odpowiedział tylko znów schował sie do swojej kukiełki.
-Chodź pokażę Ci gdzie jest kuchnia -Nie czekając na mnie wyszedł z pokoju, nie ma co jest milusi. Westchnęłam, ale poszłam za nim.
Szliśmy licznymi korytarzami, starałam się zapamiętać drogę, ale na marne. Czerwono włosy za to nie odezwał sie ani słowem przez całą drogę, może to i lepiej.
Mężczyzna zatrzymał sie pod drzwiami z tabliczką "kuchnia". Wszedł do środka, a ja zaraz za nim. Po przekroczeniu progu stanęłam jak wryta, czy normalne było to ze wielka ryba przypominająca człowieka robi sobie kanapki?
- Ty pewnie jestes Kitsune, nowa w organizacji? - Nie bardzo wiedziałam co mu odpowiedzieć ponieważ jego szeroki uśmiech wydawał się przyjazny, ale spiłowane zęby nie dawaly tego wrażenia. Odważyłam się jedynie na skinięcie głową .
-Wiedzę że nie jesteś zbyt rozmowna, jestem Kisame. Nie widzieliśmy się wcześniej, bo dopiero wróciłem z misji, masz ochotę na kanapki? -Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo już siedziałam przy stole z talerzem kanapek.
-Dzięki, ale nie musiałeś -Dopiero doszło do mnie że w kuchni jesteśmy sami.
- To prawda, ale chciałem. Smacznego -Oboje zajęliśmy się jedzeniem.
Siedziałam w kuchni z Kisame jeszcze trochę gadając o różnych rzeczach, z na koniec postanowił mnie odprowadzić do pokoju, bo jak sie okazało mieszkał obok mnie.
Resztę dnia spędziłam w pokoju na nudzeniu się aż nie zasnęła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz