środa, 18 grudnia 2013

Rozdział IV

Siedziałam na łóżku machając nogami w powietrzu oraz czekając na Peina. Zdążyłam się wykapać, umyć zęby oraz uważnie zwiedzając pokój. Musiałam przyznać że ktoś miał dobry pomysł na urządzenie go, czarne ściany oraz wielkie kwiaty wiśni narysowane na nich, hebanowy komplet mebli, duże okno z czarnymi zasłonami i wielkie dwuosobowe łóżko z pościelą w różowe kwiaty. Byłam zdziwiona ponieważ łazienkę miałam w pokoju i to z całym wyposażeniem typu szczoteczka do zębów, włosów, kosmetykami, kremami oraz płynami, a nawet z kompletem ręczników oraz dywaników. Satysfakcjonowało mnie to że miałam wannę oraz prysznic. Cala łazienka była w jasno różowym odcieniu coś jak kolor łososiowy z czarnymi dodatkami.
Nie małym zaskoczeniem było również to że w szafie miałam mnóstwo nowych ubrań i to w odpowiednich rozmiarach.
 Ubrałam się długie dżinsowe spodnie, białą bluzkę na ramiączka oraz luźny szary sweter na nogi założyłam znalezione na dnie szafy szare Emu. Zrobiłam delikatny, ale widoczny makijaż, włosy związałam w wysokiego kucyka i usiadłam na łóżku czekając na Peina.
 Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
- Proszę - Powiedziałam niepewnie, ale uspokoiłam się gdy w progu zobaczyłam rudowłosego.
- Ładnie wyglądasz, mam nadzieje że pokój oraz ubrania Ci się podobają. Konan go zaprojektowała oraz poszła na zakupy
- Muszę jej podziękować, trafiła idealnie w mój gust - Mężczyzna skinął głową po czym wyszliśmy z pokoju. Rudy doradził mi że gdy będę chodziła na misje lepiej będzie jak pokój będę zamykała na klucz, bo rzadko, ale zdarza się że Tobi ( Kimkolwiek on jest) wchodzi bez pozwolenia.
 Doszliśmy do wielkich drzwi z różnymi zdobieniami, miały one dwa skrzydła i robiły spore wrażenie. Pein otworzył jedne z nich puszczając mnie przodem, nie wiem czemu, ale czułam stres jednak weszłam do środka z dumą.
Wszystkie rozmowy ucichły, a spojrzenia przeniosły się na mnie i lidera. Zmierzyłam wszystkich zgromadzonych zdziwionym spojrzeniem, wyglądali jak banda popaprańców, a nie morderców.
- A więc tak, przedstawiam wam naszego nowego członka. Kitsune Waru,  były kapitan ANBU z Konohy, jest ona takim samym członkiem jak wy, a więc włos ma jej z głowy nie spaść jasne? - Wszyscy skinęli głowami w jego stronę, czułam się dziwnie stojąc na przeciwko nich.
- Muszę jakoś rozbić pary oraz przydzielić jej trenera, ale to dopiero za kilka dni, na razie misje wykonujecie w starym składzie, a teraz przedstawcie się jej. Później Sasori odprowadzi cię z powrotem do pokoju i zbada twoją nogę, ja mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia - Ogarnęła mnie panika gdy lider zniknął, ale okazało się że nie potrzebnie.
- Jestem Sasori z Czerwonego Piasku - Pierwszą osobą, która do mnie podeszła był karzeł z maską na ustach w płaszczu Akatsuki oraz szklanymi oczami. To on mnie zaatakował tamtej nocy, a właściwie jego ogon który wlókł się za nim, nie wyglądał na rozmownego oraz miłego gościa.
- Ja jestem Deidara z Iwa-gakure - Stałam przed blondynem o cudownie niebieskich oczach oraz delikatnych rysach twarzy, jego wygląd zmuszał mnie do zastanowienia się czy to kobieta, jednak jedyną w organizacji była ta cala Konan więc on musiał być mężczyzną i to bardzo przystojnym.
- Hidan - Moja dłoń uniosła się do góry i została całowana przez jakiegoś gościa w szarych, żelowanych i zaczesanych do tylu włosach i chodź miał ładne oczy o liliowym kolorze jego wzrok nie podobał mi się. Czułam się jakby rozbierał mnie wzrokiem, szybko wyrwałam swoją rękę. Ciarki przebiegły mi po plecach i to wcale nie z przyjemności.
- Kakuzu - Typ o zielonych oczach, twarzy zasłoniętej maską oraz nieprzyjemnym glosie. Wyminął mnie od razu opuszczając pomieszczenie. Gbur.
- Zetsu - Moje oczy zrobiły się większe gdy spod ziemi wyłoniła się wielka muchołówka mająca w środku coś jakby człowieka z dwiema połowami, czarna i białą oraz przeraźliwie żółtych ślepiach. Przełknęłam ślinę skinając w jego stronę głową, a on znów zapadł się pod ziemie. To było strasznie dziwne.
Poczułam nagle jak lecę na ziemie, byłam zbyt zdezorientowana żeby załapać równowagę. Z hukiem wylądowałam na ziemi, a ktoś razem ze mną. Syknęłam z bólu, moja noga przez tego karła była jeszcze mocno poharatana.
- Złaź z niej idiotoo - Krzyk tego blondyna wypełnił pomieszczenie, poczułam jak ciężar, który na mnie leżał znika. Wstałam lekko zdezorientowana z ziemi i otrzepałam spodnie.
- Tobi, przeprasza. Tobi nie chciał, on chciał się tylko przywitać z Kitsune-sama. Tobi is good boy! - Przede mną stał chłopak, nie wróć mężczyzna wyższy ode mnie o głowę, krótkich czarnych włosach i z pomarańczową maską  na twarzy z otworem na jedno oko. Spojrzałam na niego zdezorientowana mogło się wydawać że ma koło trzydziestu lat, a zachowywał się na około pięć.
- W porządku mi też jest miło Cię poznać - Nie potrzebnie się odzywałam, bo znów byłam przez niego przytulana, a do ucha krzyczał mi " JUPI! Tobi ma nową przyjaciółkę Kitsune-sama! Tobi is good boy!"
Dziwna ta organizacja, muszę uważać na nich wszystkich, każdy jest na swój sposób niebezpieczny, a szczególności ten gość z maską. Czuję że coś ukrywa, jednak póki co jedyną jego mocą jest przytulanie kogoś na śmierć..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz