Siedziałam w jakimś barze w wiosce chmury, miałam dobre miejsce, bo przy samym barze.
- Poproszę jeszcze raz sake - Barman od razu podał mi to co chciałam. Od ponad czterech miesięcy siedzę albo w różnych hotelach, albo barach pijąc alkohol i paląc papierosy.
Zmierzyłam wzrokiem każdego z klientów, kilku pijaków, dwóch biznesmenów, którzy podejrzewam że sami nie wiedzą co robią w takim miejscu jak te, kilka dziewczyn pragnących wyrwać jakiegoś faceta z dużym zasobem gotówki oraz ja czekająca na jedną osobę. Westchnęłam załamana, jak były dowódca ANBU mógł się tak stoczyć? Byłam najniebezpieczniejszą kobietą w całym kraju Ognia, ludzie szanowali mnie oraz bali się gdy tylko słyszeli moje imię, wszystkie misje na których byłam były sukcesem dzięki mnie, a teraz?
Siedzę i pije kolejny kieliszek sake w jakimś zapyziałym barze czekając na kolejne zlecenie. Po opuszczeniu wioski musiałam jakoś przeżyć, a skoro umiałam tylko zabijać stałam się płatnym mordercą. Oczywiście jestem już poszukiwana przez wszystkie wioski, Hokage próbowała namówić mnie do powrotu jednak postanowiłam że wioska to już przeszłość. Wiedziałam również że już od miesiąca figuruje na kartkach księgi Bingo, zbiorze najbardziej niebezpiecznych i poszukiwanych przestępców.
Drzwi od baru otworzyły się wpuszczając do środka nieprzyjemny chłód, w końcu był już wrzesień. Nie odwracałam głowy jedynie wzrok, by dostrzec zarys przybysza. Tak jak myślałam była to osoba na którą czekałam, odsunął krzesło siadając tuż obok mnie. Nie powiem że byłam zadowolona biorąc kolejne zlecenie, jednak zaproponował satysfakcjonującą cenę.
- Rozumiem że Kitsune Waru? - Zerknęłam na niego po czym powolnym ruchem podniosłam kieliszek do ust, szybko wlałam jego całą zwartość nawet się nie krzywiąc.
- To jak się nazywam nie jest istotne, istotne jest to czego ode mnie oczekujesz - Machnęłam ręką w stronę barmana, który bez słowa dolał mi kolejną sake. Czułam na sobie zdziwiony wzrok mężczyzny siedzącego obok mnie jednak olałam to wypijając kolejny kieliszek w sumie nawet nie widziałam jak on wygląda, twarz zasłaniał mu kaptur od czarnego płaszcza sięgającego aż do kostek. Na moje szczęście byłam podobnie ubrana więc on też nie widział mojej twarzy.
- To nie jest miejsce, by rozmawiać na takie tematy, proponuje takie gdzie będzie mniej ludzi, co ty na to? - Zmarszczyłam brwi może to jakiś podstęp? Nie, na pewno nie..
- Chodźmy zatem - Rzuciłam pieniądze na bar szybko wchodząc z lokalu, a mój towarzysz ruszył za mną.
Szliśmy kilka minut. Ledwo co widziałam go w ciemności, bo to on prowadził. Dochodziła druga w nocy, a do tego nie było dziś pełni więc obraz był zmazany przez mrok, chodź może przyczyniło się do tego też wypite sake?
- Już. Tu nikogo nie ma - Zatrzymałam się widząc jak próbuje mnie prowadzić w dalsze ulice miasta, nie jestem głupia i nie dam się nabrać. Zatrzymał się i odwrócił wolno w moją stronę.
- Skoro tego chcesz możemy załatwić to również tu.. - Nie zdążyłam przeanalizować tego co powiedział gdy poczułam jak coś metalowego przecięło moje udo. Jęknęłam upadając na ziemię. Ledwo co widziałam na oczy, ale dostrzegłam coś jakby metalowy ogon przed swoją twarzą. Dałam się złapać w pułapkę!
Widziałam jak z czubka spływa jakaś ciecz, moja krew zmieszana z jakąś trucizną. Pięknie, zatruli mnie jeszcze. Oczy powoli mi się zamykały, a świadomość odpływała.
Zobaczyłam jak ktoś klęka nade mną, nie miał już kaptura. Widziałam jego długie blond włosy oraz jasno niebieskie oczy, nie byłam tego pewna, bo dość szybko znikał z mojego pola widzenia.
- Spokojnie, nic Ci nie będzie. Trucizna sparaliżuje cię tylko na kilka dni..- Mówił coś jeszcze, ale słowa do mnie nie docierały. Próbowałam się szarpać, podnieść, ale nic z tego byłam sparaliżowana. Jęknęłam cicho w przypływie paniki.
Około minuty później byłam już nieprzytomna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz